piątek, 16 czerwca 2017

czternasty

Niespodzianka się udała, a co najlepsze wszystko wyglądało tak, jakby było dobrze. Pokazałem, że zależy mi na niej, prawda? Poza tym znów mogłem zobaczyć ją na żywo. Znów miałem możliwość poczuć ciepło jej ciała, widzieć ten uśmiech na własne oczy... Zdecydowanie dobrze robiłem.
Jednakże było mi trochę głupio, bo przyjechałem do niej, żeby spędzić z nią czas, a nie po to, żeby ta próbowała o mnie dbać. W jej obecnym stanie wszystko powinno być odwrotne. A to po tym pocałunku... Nie wiem, wyszło tak odruchowo, że chciałem czegoś więcej. Jednakże po tym, co usłyszałem...
Patrzyłem się na nią zszokowany, nie będąc w stanie niczego z siebie wykrztusić. Jej oczy były smutne, wręcz przerażone. Czułem, że pod jej „To nie jest odpowiednia chwila” kryje się coś o wiele większego... 
- Alessa?
Z początku odpowiadała mi głucha i nerwowa cisza. Zacząłem się obawiać, a Alessandra bez powodu trząść... Miałem rację, coś po tym się kryje. Potwornie boląca rację.
- To było dawno... Ale nadal czuję wstręt do tego dnia - milczałem, czekając na to, aż powie to, co chciała powiedzieć. Denerwowałem się, nie powiem, że nie. Obawiałem się, że... mogło być to niezbyt przyjemne. 
- Byłam na imprezie z koleżankami, to było już po Twoim wyjeździe. Miałam wrażenie, że chciały jakoś oderwać mnie od nauki - prychnęła, uśmiechając się kwaśno. - Chyba wypiłam trochę za dużo... Jednak kontaktowałam! Wszystko w sumie było dobrze do chwili, kiedy ten chłopak nie poprosił mnie do tańca... 
Znów nastała cisza, zakłócana jedynie naszymi oddechami i paroma innymi, bliżej nieokreślonymi, dźwiękami. Cały czas uważnie ją obserwowałem – unikała kontaktu wzrokowego, nieprzerwanie drżała... Nie dziwię się, opowiadała mi jedno ze swoich bardziej traumatycznych przeżyć...
- Kiedy tylko zwęszyłam jego zamiary, momentalnie wytrzeźwiałam. Ostatkiem udało mi się wyrwać  wybiec z klubu i obiecałam sobie, że nigdy tam nie wrócę. 
- Nigdy nie wróciłaś? - zatwierdziła mi.
- Unikam tego miejsca od sześciu lat - zauważyłem na jej twarzy cień uśmiechu. - Dotychczas też unikałam znajomości, które wymagały więcej niż zwykłe buziaki i trzymanie się za rękę... Wybacz, że musiałeś tego słuchać - ostatnie zdanie powiedziała bardziej przepraszającym tonem. Za co mnie przeprasza?! - Po prostu... Chciałam, żebyś wiedział, dlaczego Cię powstrzymałam. Może i było to dawno, ale uraz nadal jest. 
Skinąłem głową, pokazując jej, że przyjąłem to wyznanie do świadomości.
Gdybym inaczej zaplanował swoje życie, to pewnie i to wyglądałoby zdecydowanie inaczej. Jednakże po prostu jest za późno na rozpatrywanie przeszłości – najwyraźniej wszystko musiało się tak potoczyć. Najwyraźniej Alessa i ja musieliśmy się rozdzielić, żebym mógł zrozumieć, że nie chcę myśleć o przyszłości bez niej.
Dostaliśmy drugą szansę i nie mogę jej zmarnować. Trzeciej już nie będzie.
Uśmiechnąłem się do niej, kiedy na mnie spojrzała; odpowiedziała mi tym samym, po czym ziewnęła. Wziąłem ją na ręce, a ta, nie protestując, wtuliła się we mnie. Zaniosłem ją do sypialni, po czym ułożyłem w łóżku. Miałem wrócić do salonu, żeby spokojnie zasnęła, ale powstrzymał jej głos. 
- Zostań...
Co innego miałem zrobić? Oczywiście że zostałem. 
Położyłem się obok niej i leżałem tuż obok tak długo, dopóki nie miałem milionowo procentowej pewności, że śpi. Przez ten czas subtelnie gładziłem jej ramię opuszkami palców. Kąciki jej ust nieprzerwanie delikatnie unosiły się ku górze, ale powieki ani razu się nie uniosły. 
Co jakiś czas pociągała nosem, czy kalsznęła, ale było to zrozumiałe – przecież była chora, w przeciwieństwie do mnie. Ale nie miałem wyrzutów sumienia za swoje kłamstwo wobec trenera. Lepiej spożytkowałem ten czas, jaki spędziłbym na ławce, ewentualnie na trybunie. 
W sumie dziwnym było to, że w trakcie naszych rozmów nie wyglądała, jakby nie była zdrowa, co mogło wydawać się dziwne. Ale tak szybko, jak ta myśl się pojawiła, to tak szybko zniknęła. 
Kiedy opuściłem sypialnię, zastałem czającego się w korytarzu Nono, co wywołało we mnie niewielki atak paniki, który zniknął, kiedy ten pomachał mi kluczami. 
- Gdzie Alessa? - spytał, rozglądając się. Jego głos brzmiał podobnie do tonu surowego ojca, który nieraz słyszałem w serialach, jakie oglądała Lisa. 
- Śpi.
- Już ją wymęczyłeś? - poruszył brwiami, rozluźniając się. Matko bosko, jak ja się przyjaźnię z tym człowiekiem niemal przez całe życie...
- Matole, jest chora, potrzebuje dużo odpoczynku - wywróciłem oczami. 
- Nie mów mi, że niespodzianka się nie udała, bo coś markotny jesteś - nadal podtrzymywał zabawny ton. Ja markotny? Błagam, on chyba nigdy nie widział mnie w takim stanie. 
- Udała się i to jak najbardziej, mój drogi. A teraz wybacz, bo mam w planach zaspokoić głód - wyminąłem go, mając cichą nadzieję, że jednak się zmyje. Tak na dobrą sprawę to trochę dziwnie to wszystko wyglądało – najpierw ja byłem blisko Al, potem Nono, kiedy wyjechałem... A teraz? Niby jestem bliżej, ale no... 
- Wyjaśniliście to, co mieliście wyjaśnić? - przysiadł się na podłokietniku kanapy i bawił się kluczami. W celu uniknięcia odpowiedzi szybko odwróciłem się plecami do niego, wzrok zatapiając w lodówce. Myślałem, co mógłbym wziąć do jedzenia, chociaż tak naprawdę to nie chciałem z nim rozmawiać. 
Co mógłbym mu powiedzieć? „Nie, bo zachowuję się jak typowy facet, którego zapewne nigdy nie chciała”? Jeśli chcę być przy niej, dla niej i z nią, to muszę to zmienić. Ale jak mam to zrobić, skoro kiedy ją widzę, to momentalnie czuję rosnące pożądanie? 
Chcę ją w ten sposób, to fakt. Jej ciało kusiło i to od dawna, jeszcze od czasów liceum. Szczególnie wtedy.
Niby zawsze sprawiała wrażenie skromnej osoby, ale kiedy doszło co do czego, to potrafiła podkreślić swoje atuty... A miała je i to całkiem sporo. Jednakże jest jeszcze chociażby to, że przy niej jestem w pełni sobą. Przy niej mogę zachowywać się jak idiota, a ona mimo to będzie przy mnie. I nie mogę tego spieprzyć. Nie mogę pozwolić sobie teraz na zbyt wiele, bo zapłacę naprawdę srogą cenę swojego postępowania.




4 komentarze:

  1. W końcu tu dotarłam. Trochę musiałaś popsuć, co nie? :P
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Cie udusze za urywanie w takich momentach
    I w sumie
    Czekam az dostanie w pysk od Nono, nie pytaj /wike

    OdpowiedzUsuń
  3. dLACZEGO urywasz w takich momentach):
    ale rozdział uroczy, choc sytuacja nie za ciekawa): ale mimo wszystko to!!!
    czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń