piątek, 13 października 2017

epilog

Od początku roku w gazetach i portalach sportowych intensywnie spekulowano o powrocie Moritza do Niemiec. Za główny cel obrano Augsburg i miejscowy FC. Oficjalnych informacji jeszcze nie było, ale Nono był zdania, że to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Jego słowa napawały mnie nadzieją.
Mimowolnie to miasto kojarzyło mi się bardzo dobrze. To tam... tyle się działo. Na samą myśl o tamtej nocy do tej pory czuję mrowienie w dolnej części brzucha.
Nie konwersowaliśmy ze sobą od tych kilku SMSów w sylwestrową noc. Nie czułam się z tym źle, co powinno niepokoić, nieprawdaż? Tyle płaczu, tyle lamentu i teraz co
Odpowiedź jest prosta: byłam zajęta.
Wiem, to żadne usprawiedliwienie, dopóki nie jest wiadome co mnie tak bardzo absorbowało. W międzyczasie pewnie pojawiło się wiele idei, które nijak miały się do prawdy, co nie?
Załatwiałam wszystkie sprawy związane z moimi przenosinami do filii w Augsburgu.
Robiłam to dla niego.
Teraz brzmi to lepiej, prawda? Robiłam to dla Moritza. Żeby być z nim i przy nim.
A że tego załatwiania było naprawdę wiele, nie miałam nawet chwili wytchnienia dla siebie. Jednak dzielnie to znosiłam, wspierając się oczami wyobraźni, którymi widziałam sytuację, jak staję przed drzwiami jego mieszkania, a on wręcz się na mnie rzuca. Jego spragnione usta napierają na moje, a z gardła wydostają się te dwa słowa, których potrzebowałam do pełni szczęścia. 
Mam nadzieję, że tym razem to ja otrzymam drugą szansę od losu, aby zbliżyć się do niego. Że odważę się na tyle, żeby stanąć u progu jego drzwi i poprosić go o ponowną możliwość zawitania w jego życiu.
Ten magnes musi zadziałać. Ostatni raz.

*


Wraz z końcem stycznia zostałem piłkarzem FC Augsburg. Miałem do niej o wiele bliżej niż chociażby rok temu. Jednak te kilkadziesiąt kilometrów przeradzało się w wiele mil, bo nie wiedziałem, jak się zabrać za to, aby znów spróbować.
Ten Sylwester dał mi nadzieję, która nieprzerwanie się we mnie tli. Ale nie potrafię sprawić, żeby zapłonęła na tyle, na ile powinna. Tchórzostwo skutecznie ją tłumi.
Kurwa. Minęło tyle czasu, tyle tęsknoty, a ja nadal tkwię w tym samym punkcie. Świetnie, Leites, prawdziwy z Ciebie mężczyzna.
Dziwnie się czułem, spędzając te walentynki w osamotnieniu w mieszkaniu. Wieczorem ległem na kanapę z kubełkiem lodów, jak typowa dziewczyna, smętnie przeglądając wszystkie stacje telewizyjne.
Nie tak wyobrażałem sobie ten wieczór.
Oczami wyobraźni widziałem Alessę i siebie, wędrujących od stołu, przez łazienkę i salon, kończąc w sypialni. Spragnieni siebie jak nigdy wcześniej. Jej wargi nieprzerwanie złączone były z moimi, a nasze ciała były jednością. Trzymałem jej ciałko w swoich ramionach, a jej dłonie błądziły po moim torsie czy plecach, gdzie tylko sięgała swoim dotykiem.
To była tylko moja wyobraźnia, a ja już szalałem. Cholernie chciałem, aby te obrazy stały się rzeczywistością.
Po kilkunastu minutach  ktoś przerwał mi mój samotny wieczór pełny niespełnionych wyobrażeń i myśli, dzwoniąc do drzwi. Wyciągnąłem pustą łyżkę z buzi, przetarłem twarz dłonią i poszedłem otworzyć.
Ona.
Alessa przed moimi drzwiami.
Przez pierwszą minutę nie dowierzałem własnym oczom. Ale gdy tylko poczułem pod opuszkami palców fakturę jej skóry... Wszystko znów zaczęło tętnić życiem. Wszystko nagle stało się kolorowe, gdy tylko poczułem na swoich ustach smak jej warg.
To coś znów nas przyciągnęło. Tym razem na zawsze.


na początek wszystkiego najlepszego dla schorowanej mnie, obym nigdy już nie chorowała, bo fatalnie się wtedy pracuje.
czekałyście na taki koniec, nieprawdaż? podświadomie wiedziałyście, że nie pokarzę tak bardzo Alessy i Moritza, co nie? wiedziałyście, bo byście mnie zabiły XD
powiem Wam krótko: dziękuję! mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze w niejednej historii. (ostatnio moja wena umarła; zresztą jak coś we mnie)

2 komentarze:

  1. Czyli jednak happy end awwww ❤️ Teraz poproszę kontynuacje dobrze wiesz czego hihi 😛

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeeeeeeej ❤❤❤❤❤❤
    Zabij mnie, że nie było :(((((
    Nadrodrobiłam wszystko ❤
    Cudo jak zawsze ❤
    I to ja dziękuje za te piękności ❤❤❤
    Buuuuuziaki :****

    OdpowiedzUsuń