piątek, 5 maja 2017

ósmy

Serce mi pękało, jak słyszałem jej łamiący się głos. Cierpiała. Przeze mnie. Bo jestem kompletnym kretynem i idiotą. Nie powiedziała tego, ale ja to wiedziałem – przez Lisę zgłupiałem do końca. Też była tego zdania, podobnie jak Ivan. Nono ją lubił. 
Panna Kasper, kiedy dowiedziała się o ofercie przenosin, bez zastanowienia chciała się pakować i już wyjeżdżać z Monachium. Wtedy tego nie rozumiałem... Ale teraz już wiem. Chodziło o Alessandrę. Była o nią chorobliwie zazdrosna i gdyby mogła, to wywiozłaby ją jak najdalej się da.
Ale... Żeby Alessa też była o nią zazdrosna? Niby czemu? Przecież wiedziała, że była dla mnie ważna... Boże, „była”. Jak to koszmarnie brzmi!
Jestem okropny. Przez to, że dałem się omotać dziewczynie straciłem osobę, która znała mnie jak nikt inny. I wątpię, czy uda nam się tę relację odzyskać. 
- Jestem okropny - jęknąłem, dalej tuląc ją do siebie. To zabrzmi niemęsko, ale chciało mi się płakać. Płakać nad żałosnością swojego życia. Byłem, jestem i zapewne będę idiotą, który na każdym kroku popełnia masę błędów. 
Długo nie odpowiadała. To mnie niepokoiło... Aczkolwiek wiedziałem, że była tuż obok – nieprzerwanie trzymałem ją w swoich ramionach, a ona niepewnie mnie obejmowała. 
Dookoła nas panowała pozorna cisza, którą... Przerywały szlochy. Jej szlochy...
- Nie... Po prostu dorosłeś - wyłkała. 
- Nigdy nie chciałem tego robić... Ty też nie. 
- Co to zmienia? Nie zatrzymasz czasu - jej odpowiedź znów usłyszałem po dłuższej chwili milczenia. Już wystarczająco ciężko było jej przebywać ze mną w jednym pomieszczeniu, w dodatku tak blisko... Chociaż czy aby na pewno? 
Gładziłem dłońmi jej plecy, delikatnie się kołysząc. Do moich uszu docierały dźwięki bliżej nieznanej melodii, w której rytm podrygiwało moje ciało. Mimowolnie wspomnieniami przeniosłem się do tych, na pozór lepszych, czasów. Kiedy byliśmy gówniarzami, dla których nic nie miało znaczenia. 


2009


Znów sprzedałem mamie kit, że idę do Nono. W sumie dlaczego, skoro nawet nie powiadomiłem go o tym? Co, jeśli mama się dowie, że to zwykły fortel, a tak naprawdę idę na imprezę z Alessą? Jeśli dowie się moja mama, to jeszcze jakoś to będzie, no bo to Alessandra. Ale jak dowiedzą się chłopaki? Matko, oni mnie zlinczują. Ale co tam, raz się żyje. 
Panna Kleber czekała na mnie w pobliżu klubu, do którego mieliśmy pójść. Dokładnie do tego, gdzie pierwszy raz byłem na imprezie. Nie żebym nie znał żadnego innego... Po prostu było to dla nas symboliczne miejsce. 
Stała w pobliżu latarni, dzięki czemu miałem chwilę, aby się jej przyjrzeć. Ciemna sukienka, idealnie dopasowana do jej ciała... Mamuniu! To ona potrafi wyglądać jak dziewczyna! Ale zaraz... Mo, do cholery! Podoba Ci się Lisa, Alessa to TYLKO Twoja przyjaciółka – ryczało sumienie. Niby tak. Ale z Lisą byłem na raptem dwóch randkach... Ugh, głupie hormony. 
- No nareszcie! Ludzie patrzyli się na mnie jak na dziwkę - zaśmiała się, kiedy do niej podszedłem. 
Chciałem rzucić jakimś zaczepnym tekstem, ale... Ale tak jakoś nie byłem w stanie. Nie byłem z chłopakami, żeby pokazać im, jakim to jestem kozakiem. Byłem sobą, którego znała tylko ona...


2015


- Mo, powiesz mi, jak to było z tym Twoim wyjazdem? - poprosiła całkowicie uspokojona. Naprawdę chciała tego słuchać? Czy jeszcze jej nie starczy? 
- Alessa... 
- Nie, Mo. Chcę to usłyszeć. Nie mam trzynastu lat, tylko dwadzieścia trzy, muszę to przeżyć i przeżyję, naprawdę. Wystarczająco długo czasu na to czekałam. W głowie widziałam wystarczająco dużo scenariuszy i powodów, dla których zrobiłeś to bez zapowiedzi... 
Odetchnąłem ciężej, niepewnie cofając jedną z rąk. Kiedy wyczuła moje zamiary, to oplotła mnie ramionami wkoło pasa jeszcze bardziej. Tak bardzo, że przez chwilę myślałem, że wypluję żołądek. Kiedy znów ją obejmowałem, poczułem, jak wracają mi funkcje życiowe. 
- Chcesz tu stać, tak? Nogi Cię nie bolą? - próbowałem się zaśmiać, ale jakoś mi to nie wyszło. Zaraz powiem jej to, czego...co tak naprawdę wiedziała. 
- Nie - powiedziała pewnie, aczkolwiek jednocześnie cicho. - Boję się, że... że jak Cię puszczę to znów znikniesz na kolejne lata. Chociaż mam ochotę Cię zabić za to, co przez Ciebie przechodziłam. 
Poczułem falę ciarek na plecach. 
„Co przez Ciebie przechodziłam”. To... To brzmi tak okropnie. I tak samo wygląda. Nie wiem, ile przeze mnie cierpiała, Kodjovi ukrywał, że utrzymywał przez te lata kontakty z moją przyjaciółką. Czy dobrze? Nie wiem, nie umiem powiedzieć. 
Chwilę się zbierałem, żeby otworzyć buzię i powiedzieć jej o tym. 
- Masz rację, chciałem się rozwijać. Chciałem też, abyś Ty przy tym była. Ale kiedy tylko Lisa usłyszała o możliwości wyprowadzki stąd do Dortmundu... Była gotowa teraz zaraz opuścić Monachium.
- Wiedziałam, że to ta suka maczała w tym swoje pazury - chciało mi się śmiać, ale tylko tak troszkę. Jej usposobienie było zbyt...zbyt miękkie, żeby mówiła takie rzeczy na głos. 
- Mam się poskarżyć mamie, że używasz wulgaryzmów? - zagroziłem, a ta fuknęła, wyswabadzając jedną z rąk tylko po to, aby zdzielić mnie nią w ramię. 
- Jesteś idiotą, Leitner. 
- Dobrze o tym wiem. 
- Zdziwiłabym się, jakbym usłyszała inną odpowiedź - uśmiechnęła się, pokazując ząbki. Widziałem niewielkie iskierki w jej oczach. Do tych, jakie widywałem wcześniej zdecydowanie im brakowało. Ale... Przecież mamy czas, prawda? 
W korytarzu słychać było donośny huk. Spojrzeliśmy na siebie odrobinę przerażeni. Ktoś się włamuje, czy to ci pijani idioci coś wymyślili? 
- Chyba wrócili - szepnęła, odwracając głowę. - Chyba tak, bowiem zaraz północ. 
- Już północ? 
- Ty się jeszcze dziwisz? Ile wypiłeś, że już straciłeś rachubę czasu? 
- Na pewno mniej niż ta dwójka.
- Stul pysk, idioto! - Nono zganił bełkoczącego coś Ivana. Po tym usłyszeliśmy donośny jęk tego drugiego. 
- To za co? - Chorwat donośnie warknął. - To nie ja się śmiałem, jak jebłem na dupsko na lodowisku. Powinieneś być wtedy na moim miejscu. Może mózg wskoczyłby Ci na odpowiednie miejsce.


TO NA RAZIE OSTATNIE WSPOMNIENIE. W OGÓLE TO MUSZĘ ZACZĄĆ TU PISAĆ, A NIE REALIZOWAĆ SWOJE SNY JAKO FF :> 
zawsze wyobrażam sobie pijanych chłopaków tak i kwikam w uj XD (trzymajcie kciuki za Knezę, niech strzeli dziś coś, mecz ma o 19:30)
za tydzień coś się będzie tu działo ;)) 
JAK PO POLSKIM I MATMIE?

4 komentarze:

  1. Jak to ostatnie wspomnienie? Chce więcej, myślę, że to nam pozwoli lepiej odgadnąć co oboje czuli...przed wszystkim, co czuła Alessa. Tez chciałabym zobaczyć pijanych chłopaków hahaha 😂 czekam na kolejny ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem :)
    Daj tu jeszcze jakieś wspomnienie. Zostawiasz nas w malinach, bo nic nie wiemy :P
    Ileż ja bym dała, żeby mi się przyśniły historie.. ty szczęściaro :D
    Ja pisałam tylko matmę, ale.. w porównaniu z poprzednim rokiem to chyba była całkiem łatwa :D
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostawiasz nas w kręgu bez odkrycia tajemnicy, no weź coś więcej zdradź jakieś jeszcze wspomnienie najlepiej ^^ Polubiłam te wspomnienia XD Czekam na kolejny kochana i mam nadzieje, że nie zawiedziesz i dodasz w miare szybko :D
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, mi się te wspomnienia podobają bo pozwalają bardziej wczuć się w fabułę ;; dawaj ich więcej ;;

    OdpowiedzUsuń