piątek, 28 kwietnia 2017

siódmy

Niepokoiłam się. I to potwornie.
Nie było żadnego z nich w pokoju. Ani Ivana, ani Mo... A Nono nic sobie z tego nie robił! Jak zawsze siedział i zacieszał bóg wie do czego. Przecież tam mogły dziać się niestworzone rzeczy... 
Widziałam, jak go skręcało, jak rozmawiałam z Kneževiciem. Może zabrzmię jak suka, ale... Z jednej strony napawało mnie to satysfakcją.
Możliwe, że wiedział już, co czułam, jak zabierał i Lisę, i mnie, na spotkania... Nie chciał zaniedbywać naszej znajomości, ale też nie chciał odstawiać swojego związku na drugie miejsce... A ta cała Lisa mnie nie lubiła. W sumie ze wzajemnością.
Równie dobrze mógł też nie zrozumieć, przecież faceci są mało domyślni.
Z drugiej strony było mi przykro, bo widziałam jego nietęgą minę. A kiedy on był smutny, to to wszystko oddziaływało także i na mnie... 
- No spokojnie, nie pozabijają się - Koussou próbował mnie pocieszyć, jednakże na marne. Przysiadł się bliżej i wziął do ręki kolejną (nawet nie wiem już którą) butelkę wódki i nalał trochę jej zawartości do kieliszka. Nie przesadzali z tym piciem? 
- Nie chcę - fuknęłam.
- Pij, będziesz łatwiejsza - dobra, byłam wstawiona, ale mimo to byłam w stanie zareagować na ten kretyński tekst jak człowiek. Zdzieliłam się rozpostartą dłonią w czoło, a ten parsknął śmiechem. Bardzo śmieszne, Nono. 
- Mówił Ci ktoś, że po pijaku jesteś jeszcze większym idiotą? - zignorował mnie, podstawiając mi niemal pod twarz naczynie wypełnione przeźroczystą cieczą.
W tym samym momencie zjawili się nasi dotychczas zaginieni towarzysze. Ich humory były dobre, przez co mogłam odetchnąć z ulgą. I na dobrą sprawę żaden z nich nie wyglądał, jakby przed chwilą tłukł się z drugim... Na całe szczęście.
- Nono, bój się, Kneza idzie Ci napukać - rzucił ze śmiechem Leitner. Czemu miałam wrażenie, że to zwykła gra? 
- A tak na poważnie to musimy odbyć poważną, męską rozmowę. Zbieraj dupę, Koussou - zarządził, modulując głos na takiego typowego gangstera, co z jego urokiem dawało komiczny wygląd i wydźwięk.
Z początku do mnie nie docierało to, co Knežević właśnie chciał zrobić. Chciał pozostawić mnie samą z NIM... Boże, nie. Ale Nono jak to on... Miałam wrażenie, że czekał na tę chwilę.
Odetchnęłam ciężej, opierając głowę o oparcie. Teraz bałam się jeszcze bardziej...
Chłopacy opuścili mieszkanie. Po tym zapadła głucha cisza, w trakcie której czułam się uważnie obserwowana. Przez niego... Bo niby przez kogo innego? 
- Nie zmieniłaś się szczególnie - zaczął niemrawo, przerywając ciszę, jaka panowała między nami. Odetchnęłam ciężej, prostując się. Nie mogłam już dłużej zachowywać się jak dziecko i uciekać przed przeszłością. To ona postanowiła się do mnie przejść... I to mnie przerażało. Co jeszcze przede mną?
- Czego nie mogę powiedzieć o Tobie - szepnęłam łamiącym się głosem. Nie byłam w stanie zapanować nad sobą i swoimi emocjami, co na pewno nie uszło jego uwadze. Cały czas drżałam, a nawet i się trzęsłam. Nie radziłam sobie. 
- Szczerze to nie spodziewałem się, że... Że Twoje kontakty z Nono się tak rozwiną. W liceum wyglądaliście, jakbyście się nienawidzili.
- Tylko on mi został po Twoim odejściu - wyszeptałam.
- Widziałem, jak dusiłaś się w kontaktach ze mną.
- I myślałeś, że co? - podniosłam się z kanapy i powoli skierowałam w jego stronę. - Że jak odejdziesz bez słowa pożegnania, to wszystko nagle stanie się prostsze? Wiedziałeś może, dlaczego się dusiłam?
- Możesz mnie oświecić - nadal trzymał hardy ton. Żeby ta pewność siebie kiedyś Cię zgubiła, Leitner, syknęłam w myślach. Po prawdzie nie życzyłam mu źle, przecież zawsze chciałam dla niego dobrze... Ale zachował się jak ostatni idiota. 
- Kogo dziś tu z nami nie ma? - spytałam, licząc, że zrozumie, że chodziło mi o Lisę. - Jestem przekonana, że to przez nią nawet się nie pożegnałeś, nic nie powiedziałeś. Omotała Cię tak bardzo... Nie dało się tego nie zauważyć, Mo. 
Zatrzymałam się przed nim, patrząc się wprost na niego. Nic nie mówił, zastanawiał się co, i czy w ogóle, może mi odgryźć. Miałam rację. Największą rację. Powiedziałam samą prawdę. 
- Byłaś zazdrosna? - ...dobra, tego się nie spodziewałam. I nie wzięłam tego zagrania pod uwagę... 
- A ma to teraz jakiekolwiek znaczenie? 
- Dla mnie zawsze miało. Byłaś przez ten czas w ogóle szczęśliwa? 
Zacisnęłam wargi. Skłamać? Czy jednak alkohol zabroni mi bluźnić? 
Czekał na odpowiedź z mojej strony. Czekał, przenosząc jedną z dłoni na wysokość mojego policzka. Powinnam się cofnąć... Ale nie umiałam tego zrobić. Przymknęłam powieki, czując dotyk jego ciepłej dłoni na policzku. 
- Al... 
- To nie ma znaczenia, Moritz - odpowiedziałam cicho, niechętnie unosząc powieki. - Czas wszystko zweryfikował. Także Twoje intencje. 
Tym razem to jego pełne wargi zwinęły się w wąską linię. Wzrok stał się tak nagle smutny... 
- Alessa... Nigdy nie żałowałem niczego, tak jak tego wyjazdu. Ale kiedy wyjechałem... 
- Rozumiem, że chciałeś się rozwijać - wtrąciłam niepewnie. Każde kolejne słowo i tak już dużo mnie kosztowało... - Zrozumiałam też, że nie chciałeś, żebym przy tym była. Wszystko rozumiem. 
Chciałam się cofnąć, ta rozmowa zaczynała przyjmować niebezpieczny obrót spraw... 
- Nic nie rozumiesz - powiedział ledwo słyszalnie łamiącym się tonem. - Absolutnie. 
- Tak? - chciało mi się śmiać. Jednocześnie płacząc jak idiotka. To on zaczął sobie wyobrażać niestworzone rzeczy. - To mi to wyjaśnij. 
- To przestań mi się wtrącać w wypowiedź! - niemal warknął, a ja... się przestraszyłam. Nigdy na mnie nie krzyknął. Nawet dla zabawy... - Boże, Alessa - momentalnie zrozumiał to, co zrobił. A może moje łzy, które kłębiły się w oczach, go do tego przekonały? 
Mniejsza. Momentalnie zamknął mnie w swoich kleszczach, tuląc niemal jak za dawnych czasów... Nie umiałam się oprzeć. Zawsze tak robił, kiedy było źle. Nic wówczas nie mówił, wtedy wystarczyła mi tylko jego obecność. A teraz? Co on w ogóle planuje?


borze, Alessie załączyła się typowa kobieta XD ale w końcu coś się zaczęło dziać, co nie? :v 

7 komentarzy:

  1. no jak to co planuje, walczyć planuje :v
    teraz nie moze się to popsuć, ale znając ciebie to;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym widzieć krzyczącego Mo,naprawdę! Jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić. Ciekawe co on tam knuje...
    Czekam na kolejny, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech ja nie zamyka w kleszczach, bo bolerioze zlapie, co on jakis niedorowniety jest czy co/pracujaca karpatka

    OdpowiedzUsuń
  4. ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Melduję się!
    Rozdział cudny jak zwykle, kochana ^^
    No zaczyna się powoli coś więcej dziać, nie powiem, że nie :D Jestem ciekawa, jak to się potoczy, bo końcówka narobiła mi małego smaka :D
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. no i powoli coś tam się zaczyna dziać! :D
    przeczytałam już rozdział tylko dlatego, że przypadkowo usunęłam komentarz XDD a potem bym zapomniała. taki ze mnie leń, ale no czasem trzeba się zmusić XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem :)
    Proszę nie brać ze mnie przykładu. Jutro matura, a ja nadrabiam blogi i wszystko inne xD Oj Skoko.. i Ty niby chcesz zdać? :D
    Dobra, mniejsza o to..
    Tak! Zaczyna się dziać, sprawy nabierają rozpędu jak to się mówi :D
    Jeszcze bardzo ciekawa, bo Ty naprawdę potrafisz namieszać i nieźle nas zaskoczyć :D
    Buziaki siostro! ;**

    OdpowiedzUsuń